• Wpisów:82
  • Średnio co: 27 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 22:02
  • Licznik odwiedzin:4 573 / 2277 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Otwierając drzwi nowego miejsca, potrafią uchylić się drzwi do realizacji marzeń.

Panienka Cogito po raz kolejny doświadczyła tej magii w swoim życiu. Do środka zawołała ją pewna marynarka eleganckiego mężczyzny, który w deszczu wyskoczył zbierać talerze ze stolika przed restauracją.

Weszła...

i niedługo będzie odbywała praktyki w pracowni u krawca męskiego. Jest szczęśliwa!
 

 

Uczę się szyć i szyję. Na nowym blogu będę pokazywała efekty. Marzenie zamienia się w rzeczywistość. Krawcowa
 

 

Napisała to, co miała napisać, obroniła także. Zamknęła jedne drzwi, stoi w przedsionku, bo za chwilę otworzą się kolejne.

Jeśli będzie pisać, to gdzie indziej, w innej stylistyce.
Starsza, czująca, kochająca Panienka Cogito żegna się z pinger.pl
  • awatar PaniPerfekcyjna: szkoda ;) ale cóż ;) gdybyś zechciała daj znać w prywatnej na nowe namiary ;) powodzenia! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Panienka Cogito doznała olśnienia. Są wokół niej przyjaciele, o których do tej pory nie dbała należycie. Otrzymuje wiele, a sama dopiero uczy się dawać. Dopiero wczoraj na posłaniu chorego zwierzątka odkryła w sobie tę potrzebę dawania, dzielenia się najlepszym z tymi, których kocha. Zajęło jej to kilka lat, a wprowadzenie w życie również potrwa.

Panienko Cogito, zachowujesz się czasem jak Pan Trampek.
 

 
Wielkie pytanie, co dalej Panienko Cogito. Jutro będziesz celebrowała pisanie ostatniej strony twojej zmory. Będziesz mogła na niej wypowiedzieć wszystko czym jesteś, całą potrzebę wolności.

Na chwilę przed katastrofą Panienka Cogito spotkała przewodnika. W półtora miesiąca dokonała tego, z czym nie mogła sobie poradzić przez ostatnie dwa lata. Ważne były pewne warsztaty z komunikacji z podświadomością. Dziękuję za zaproszenie.

Dziękuję całemu światu za to, że jestem, że czuję, że mam marzenia, że wzruszają mnie kolory i ludzie. Dziękuję, że potrafię czuć, kochać siebie oraz innych.

A teraz czas sprzątania. Trzeba wyrzucić balast ostatnich pięciu lat, całą polonistykę. Niech przyjdzie nowe, nieznane, fascynujące.
 

 

Przez najbliższe kilka miesięcy mam do dyspozycji 40 metrowe mieszkanie. Warunki idealne do pisania licencjatu, który wciąż stoi w miejscu. Przestrzeń podzielona na buduar, w którym się pielęgnuję i śpię oraz na pokój do pracy i kreatywnych zajęć. Czy można mieć więcej szczęścia i spokoju? spokoju, który polega na ciszy?

Zdrowie,atrakcyjność, inteligencja a po drugiej stronie lenistwo, przestoje, długie zawieszenie, płacz i samotność.
Co ciekawe nie tylko ja mam problem z napisaniem pracy. Tych ludzi jest więcej. Niektórzy nie zrobią tego nigdy, inni jakimś sposobem przełamią się i doprowadzą do finiszu to, co zaczęli. mam 2 miesiące i 10 na wszystko. Na napisanie i na obronę, ale tym samym na zapewnienie sobie środków do życia na kolejne 2 lata.
Podejmuję wyzwanie dotyczące tej pracy. Jest niedziela, kwiecień 2013 roku. Przez kolejne 10 dni będę pisała i opisywała swoje myśli dotyczące nastawienia i całej otoczki tego aspektu życia.

Oczywiście najwięcej do zrobienia mamy wtedy, gdy musimy zrobić coś ważnego. Podobno trzeba skupić się na najważniejszych i olać resztę. Mimo tego lista zadań na dzień dzisiejszy jest taka:

posprzątać w mieszkaniu, wyjść na spacer i usiąść do pracy.

Najlepiej nie myśleć o nastawieniu względem konkretnego działania. To, że mam przekonanie, że sprzątanie jest przyjemne, spacer jest przyjemny, a pisanie jest nieprzyjemne, to fikcja. Bo teraz piszę i jest cudownie. Różni się tylko sposób pisania, temat, to, że ktoś będzie to oceniał, a ja się buntuję przed tym. Jeśli ktoś powie mi teraz: ej, ale piszesz o głupotach, to jest mało wartościowe, nie będę się przejmować. Ale gdyby ktoś tak powiedział o tej drugiej pracy - oooo..! wtedy zaboli, bo utożsamiam się z moim licencjatem. Nauka nie zna emocji. Ja je poznałam i nie chcę ich oddać. Emocje, intuicja, irracjonalizm, mistyka to bardzo ważne elementy. mojego życia.
 

 

Nie wiem czy jest taka asana w jodze, ale ja ją właśnie wykonuję
Po dniu na 10 cm leżę w swojej kotlince między ścianą a łóżkiem nogi na łóżku jak na krześle, eh.

Jest dobrze. Po prostu dobrze. Moja przestrzeń się oczyszcza, otaczam się rzeczami, które sprawiają mi radość, ludźmi, których uwielbiam. Niech się dzieje, co ma się dziać.

Takie mało inteligentne myśli przychodzą do głowy w pozycji martwego kota. Dobrego wieczoru!
 

 
Dziś Eddu proponuje szkolenie o tym jak myślą szczęśliwi ludzie. Jestem jeszcze w łóżku, w mojej małej pustelni, która jest dla mnie odpowiednikiem świątyni zen. Nie szykuję się na szkolenie. Jestem szczęśliwa, kto nie jak Panienka Myślę może wiedzieć coś o szczęściu. Nie posiada nic, jest bardzo prosta, żyje tak, że wielu miałoby zastrzeżenia, bo nie mieszczą się w pewnym dziś obowiązującym schemacie - młoda osoba, która jeszcze nie utrzymuje się sama, bo szuka. Szuka tego, co przyniesie jej energię w postaci pieniędzy i radość z wykonywanej pracy. Obserwuje i kolekcjonuje obrazy z ulicy, z ulubionej kawiarni, kolekcjonuje kolory, formy, piękno. Wyznaje zasadę, że tylko dla piękna warto żyć.

(Ostatnio zdałam sobie sprawę, że żyję jak projektant, tylko że mało moich projektów wychodzi z głowy. A to błąd!)

Przy otwartym oknie słyszy ptaki, poranek jest rześki, zaraz wyjdzie na codzienną przechadzkę, ale przedtem popracuje jeszcze nad przekonaniem książki=życie. Pozostaną z nią tylko te, które dla niej znaczą najwięcej.
 

 

Od kilku lat towarzyszy mi pewien obraz. Jestem w przestronnym domu z ogrodem, firanka powiewa, jest lato. Siedzę w wygodnym fotelu i piszę. Gdzieś obok są dzieci i kochany mężczyzna, który też oddaje się twórczym zajęciom.

Dopiero dziś obraz w pewien sposób się spełnia. Siedzę przy oknie, w przestronnym domu, w fotelu, który sama wybrałam, który podoba mi się, więc użytkowanie go sprawia mi przyjemność.

Dzieci nie ma, nie ma mężczyzny, za to jest wiele myśli na temat relacji i samej siebie.

To miejsce jest bardzo statyczne i przygniatające. Ten dom od dawna jest tylko klatką, w której nie potrafi się rozmawiać, w której każdy sobie rzepkę skrobie, w którym kobiety narzekają na swój los, w którym nie dbają o siebie, w którym cała energia jest kierowana na sprzątanie i jedzenie, i w którym najmniejszy przejaw kreatywności jest ośmieszany, sprowadzany do banału i fanaberii.

W takim domu przyszło mi dorastać i kształtować swoją osobowość. Gdy jestem daleko od niego, pamiętam tylko najlepsze momenty, dlatego tęsknię do powrotów. I wracam, wciąż wracam, a później choruję tygodniami, bo gdy już tu jestem, tęsknię za wolnością, za ruchem, za dynamiką, za śmiechem.

W domu rodzinnym spotykam się ze ścianą, ze statyką więziennych murów. Gdybym zaczęła fotografować siebie w różnych miejscach, w których przychodzi mi przebywać, okazałoby się, że w tym domu staję się kobietą ze wsi, ze zezwierzęconą twarzą, w brudnych dresach, która nie zna kosmetyków, której nawet nie chce się wstać z łóżka. Tutaj zaokrąglają się plecy, pochylam głowę. Rzadko mam siły, by coś zrobić. Najczęściej jem rzeczy, które powodują, że źle się czuję.

Widzę, że to błędne koło, cały łańcuch, który należałoby przerwać i jakoś poradzić sobie ze sprawą rodzinną. Bo przecież nie chcę powielać błędów, które wyniosłam z domu. Nie chcę powielać schematów, w których dorastałam.

Mój blog niedługo się zmieni, bo ja się zmieniam. Dorastam, dojrzewam, krystalizują się pewne sposoby życia, pewne ideały, pomysły na życie. Najważniejszym z nich jest idea piękna i idea twórczego zawodu, który pozwoliłby mi na samodzielność.

Gdy kilka dni temu przestawiłam mój ulubiony fotel do pokoju, z którego widać życie moich dziadków, zapragnęłam nagrywać ich, to jak jedzą, jak odzywają się do siebie, to o jakie idiotyzmy się kłócą, jak nigdy nie widać w ich zachowaniach przejawu bliskości, czułości. Nie zrobię tego, efekt mógłby nieść zbyt duży ładunek emocjonalny, którego mogłabym nie unieść, mógłby okazać się zbyt bolesny.

Podobno estetyzacja świata jest jakimś rodzajem mechanizmu obronnego - a mianowicie jest rodzajem racjonalizacji. Oto jedno ze źródeł twórczości. Piękno jako odpowiedź na ból i na Lokalny Bezruch.
  • awatar PaniPerfekcyjna: droga do zmian jest bardzo, bardzo długa i pracochłonna, ale warta każdej minuty! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Przy otwartym oknie, ale jeszcze w łóżku, komponuję swoją Biblię życia, swoją mądrą księgę inspiracji wizualnych. Detale, kolory, ubrania,twarze, makijaże, miejsca, artykuły, wszystko, co porusza mnie do głębi, sprawiając, że życie jest piękniejsze i jakościowo lepsze.

Na razie pewnym celem może być praca dla Elle. Ale marzę dla siebie, bym za jakiś czas mogła dla mieć inny cel. Praca dla polskiej edycji Vogue'a.
 

 

Dzień, miesiąc, rok, życie.
 

 


Staram się o tym nie zapominać, a czeka mnie tydzień albo półtora z bólem zębów. Dlaczego? Ząbkuję ósemki. Jeśli zrobię zdjęcie i okaże się, że są do wyrwania, wtedy będę obolała i opuchnięta po rwaniu, jeśli są w takim ułożeniu, że z dużym prawdopodobieństwem wyjdą, wtedy pozostaje mi tylko czekać i znosić. Także bólu mój bólu, przyjacielu, może opowiesz jakiś dowcip?

..

Ból mówi: I tak będę z Tobą

Na pocieszenie od pewnej M.
 

 

Mój szary osiołek, zwany przez społeczeństwo laptopem, zaczął chorować. Za jakiś czas najprawdopodobniej umrze, pozostawiając mnie w żałobie. Obecnie wymaga łagodnego traktowania, stopniowego odciążania z zadań, którym razem się oddajemy. Już od pewnego czasu wypadają mu zęby klawiatury. Bliskie spotkanie z upadającym Kantem spowodowało utratę małego c.
Od wczoraj trwamy w jednej pozycji. Tylko w niej możliwe jest nieprzemijające zasilanie. Gdy prąd przestanie dopływać, przeniosę ostatnie pliki, pozapinam niedokończone sprawy i rozpocznie się oczekiwanie na ostatnie tchnienie. Nie wiem, co zrobię ze zwłokami. Nikt jeszcze nie wymyślił cmentarzy dla przyjaznych rzeczy. Są muzea, ale w nich niemożliwy jest intymny kontakt z cichymi przyjaciółmi.
 

 

Pięć lat temu Panienka Cogito szukała wytchnienia. Znalazła je w pewne czerwcowe popołudnie w twierdzy Toruń. Gdy po raz pierwszy przyjechała do swojego nowego miejsca zamieszkania, zdziwił ją długi most, którym musiała jechać, by dostać się do swojej twierdzy, zwanej niekiedy pustelnią. W trakcie pięcioletniej praktyki odosobnienia, przekraczała go wielokrotnie, ale nigdy o własnych siłach.
W życiu Panienki nadchodzi jednak czas, w którym trzeba będzie bosymi stopami przejść przez most. Wszystkie przedmioty codzienne spakuje, włoży na swoje plecy i będzie szła, krok za krokiem.

Nie będzie mogła stanąć. Gdyby to nastąpiło, ciężar mógłby okazać się zbyt duży. Na chwilę przed wkroczeniem na most Panienka Cogito spotyka przewodnika, który proponuje jej wybór najdogodniejszej pozycji na czas przeprawy, ale także na dalszą drogę. Jest to pozycja stabilnej racjonalności. Panienka Cogito przez chwilę rozważa, milczy, dziękuje wzrokiem, wykonuje niezrozumiały gest, po czym wyrusza. Dopiero po drugiej stronie będzie mogła rozmawiać jak równy z równym.
 

 

Z makaronu spaghetti i kawałka tektury można zrobić coś więcej niż tylko obiad na talerzu w podróży. Z tych rzeczy można wyczarować most.

Ktoś nie wierzy? A jednak, można. Wystarczy tylko zobaczyć coś tam, gdzie jeszcze tego nie ma. To się nazywa wyobraźnia.

Bez umiejętności jej używania możemy doświadczać najbardziej zachwycających zdarzeń, a mimo tego ich nie dostrzegać.

Jutro mam szansę przeżyć wspaniały dzień. Do takich dni należy się przygotować. Mam być zachwycająca, tzn. zachwycać sama siebie, a wtedy zaczną dziać się cuda.

Do roboty wiedźmo! Nadchodzi czas czarów...
  • awatar Panienka Cogito: @LadyChatNoir: ooo taaak, Aniu. Do tego jeszcze czarna suknia ;P
  • awatar LadyChatNoir: Mam nadzieję, że zaopatrzyłaś się w niezbędne atrybuty czarownicy: hipnotyzujące spojrzenie, czarowny zapach i niezwykłe maniery ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Wszystkich moich przyjaciół proszę o nieczytanie tego wpisu

A oto moja lista top do pisania prac...

Te najlepsze powstały tylko dlatego że potrafiłam znaleźć równowagę między wzniosłą nauką i własnym stosunkiem do niej

NR 1

Poprzednia próba licencjatu, który był prawie ukończony powstawała za sprawą tego... Ooo tak, turecki pop jest niezastąpiony


NR 2

Obecna próba rozwija się szybko, o ile leci któraś z tych trzech.


Zobaczycie, to będzie BARDZO intelektualna praca!

Przy czym zastanawiam się, dlaczego piszę o tureckim popie... EH, eh... M. samo zło
 

 

awokado, gruszka, sezam, sok z cytryny, pieprz cayenne= sałatka + kawa i woda

zielony, żółty, prawie biały, czerwony
 

 

Chciałabym szyć na miarę dla mężczyzn i kobiet. Chciałbym prowadzić pracownię krawiecką sygnowaną moim nazwiskiem. Pracować na najlepszych materiałach, kreować. Szyć dla bogatych, inteligentnych ludzi. Podróżować w poszukiwaniu inspiracji.

Do krystalizacji tych celów, dochodziłam bardzo długo i okrężną drogą. Po prostu w którymś momencie okazało się, że humanistyka jest piękna, ale żeby pisać o literaturze, to już jest mniej piękne, przynajmniej dla mnie. Czeka nie jeszcze długa droga, wypełniona pracą i nauką zawodu. Nie wiem jeszcze gdzie, u kogo, ale wiem, że będę to robić i spalać się w swojej pracy. I nie będę narzekać: o jej znowu poniedziałek!
 

 

Jakiś czas temu postanowiłam, że zostanę specjalistą od męskiej elegancji. Co można zdobyć za 1 zł? Szablon... krawatu Zanim rozetnę model ćwiczebny na części, nauczę się go wiązać Myślę, że to przydatna umiejętność. Po pierwszych próbach, dziękuję temu, kto je wymyślił, że są tak długie... Choć początkowo dziwiła mnie ta długość, ponieważ mój centymetr krawiecki skończył się przed końcem materiału... A jednak jest w tym logika...
 

 

Tak niewiele potrafi cieszyć...

A oprócz tego kuchnia... Przygotowywanie jedzenia i czytanie o gotowaniu, to jedne z moich ulubionych czynności. Co pewien czas zmieniają się smaki i zachciewajki. Obecnie krążą wokół mojej kulinarnej wyobraźni - śledzie. Jak do tej pory niedoceniane przez moje podniebienie...


Dobrego wieczoru, Kochane! Gotujcie, czytajcie, ćwiczcie, pielęgnujcie się, a jeśli możecie, korzystajcie z seksu! Jest piątek, najlepszy dzień tygodnia!
 

 

Po raz kolejny musiałam wytworzyć wartość. Właśnie uszyłam pokrowiec na telefon z czarnego filcu. Telefon już zabezpieczony przed porysowaniem, teraz czas na zajęcie się konsekwencjami zabawy i doświadczania nowego w życiu, którym oddawałam się przez ostatni czas.

Odcięli mi dziś prąd. Bardzo ciekawe doświadczenie.

Przy czym pojawia się u mnie coraz częściej pytanie, jak osiągnąć niezależność finansową i jednocześnie utrzymać wysokie standardy życia... albo inaczej, może do tej pory żyłam w ułudzie i wysokie standardy dopiero będę mogła wybrać... Co ciekawe mimo braku prądu w mieszkaniu, działa internet. Czyżby jedno gniazdko było sprawne...? oto jest pytanie Miłego dnia, Kochane!
  • awatar Gość: @LadyChatNoir: A co ciekawe, dobrze się czuję. Śmieszy mnie to, kiedyś ludzie żyli bez prądu i to był stan naturalny, a teraz odbierane jest jak katastrofa :)
  • awatar LadyChatNoir: No to poszalałaś :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Każdego dnia staram się pozostawać w zgodzie ze sobą, robić rzeczy, na które naprawdę mam ochotę.

Prowadzę od jakiegoś czasu dziennik inspiracji. Niedawno dostałam także szkicownik, by rysować, projektować

Pierwszy cel, jaki sobie wyznaczyłam, by sprawdzić, czy cieszy mnie wykonywanie tego o czym marzę, to uszycie krawatu.

Natomiast wiem, co mnie cieszy na pewno Jestem coachem, chcę być także certyfikowanym coachem. Kocham rozmawiać z ludźmi. Czuję się spełniona, gdy człowiek przy mnie odkrywa, że może inaczej poukładać swoje życie, że pytania, które zadaję, powodują zmiany w myśleniu, w postrzeganiu rzeczywistości. To jest moje powołanie. Z tym jest mi dobrze.
 

 

Niedługo Panienka Cogito przestanie być paryżanką toruńską, a zacznie być paryżanką warszawską. Możliwe że za jakiś czas będzie po prostu paryżanką. Pierwszy krok do tego, to licencjat i przeprowadzka zaraz po. Niech Warszawa powita mnie na wiosnę, a urosnę Uśmiech proszę
 

 

Kasza jaglana ze szpinakiem i fetą. Samo zdrowie a do tego porcja francuskiego języka.
 

 

Mój dobytek powiększył się dziś o stolnicę i wałek do ciasta I w ogóle rozwijam się kulinarnie

Właśnie włączam film, a późna kolacja już wyjęta z piekarnika - ciasto francuskie ze szpinakiem i fetą. A na rano szykuje się do kawy tarta cytrynowa. Życie jest piękne!
 

 


Pomnażaniem spokoju i radości w świecie, czyli tym, za co ludzie płacą ogromne pieniądze
  • awatar PaniPerfekcyjna: @Panienka Cogito: Lubię to, lubię to, lubię to! A i powiem, że ja również mam dzisiaj taki dzień, przynajmniej do wieczora :)
  • awatar Panienka Cogito: @PaniPerfekcyjna: To tak, żeby pozwolić sobie na bycie ze sobą samą, i nic więcej nie robić, nie myśleć. Inaczej wtedy patrzymy na życie:)
  • awatar PaniPerfekcyjna: jakie pozytywne, na dzień dobry! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Obecnie zastanawiam się nad umiejętnością komunikacji międzyludzkiej, nad otwartością także. Gdy potrafimy lepiej wyrażać swoje myśli, istnieje nadzieja, że rzadziej będziemy popadać w konflikty. Nawet gdy coś nam się nie podoba w zachowaniu innych, nawet gdy coś nam przeszkadza, umiejętne zakomunikowanie tego może poprawić relację i nie powodować zranienia.

Pamiętajmy o tym, gdy rano wstaniemy i nad kranem czerwonymi literami z wykrzyknikiem napisane będzie *DOKRĘCAĆ KRAN!*

Co mówi ten komunikat?
1. Przyłapałam Cię, że nie dokręcasz.
2. Trwa to od jakiegoś czasu.
3. Przeszkadza mi to, ale przeszkadza także coś jeszcze. Nie wiem co.

Ale liczę na to, że uda nam się porozumieć.

Dziękuję mojej współlokatorce, że uczy mnie jak mądrze rozwiązywać konflikty. Milczy, ale coś jest na rzeczy. Uczy mnie zadawać pytania.

Miłego dnia, Kochane!
  • awatar LadyChatNoir: O to ja ostatnio zafundowałam moim współlokatorkom taką kartę ale z innym napisem :D Pomogło :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Do zrozumienia poezji Herberta,którą opisuję. Gdy nastąpił okres głębokiego czytania, życia tą poezją, nagle otworzyły się nowe drzwi. Zmieniło się coś we mnie i nie neguję jej, przyjmuję wszystko, co chce mi dać, czego chce i czego może mnie nauczyć. Często słyszę, że Herbert jest napuszonym intelektualistą, właśnie, że jest przeintelektualizowany. Zauważam inne aspekty, ważniejsze według mnie, które stanowią esencję jego poezji. Są nią emocje, czucie, codzienność,może nawet przeciętność, na którą odpowiedzią są piękno sztuki i życia.

*Między Wschodem a Zachodem. O filozofii i sztuce życia w Poezji Zbigniewa Herberta.*

Taki jest temat, za który mogę wziąć odpowiedzialność, że będzie adekwatny do przedmiotu opisu, i że będę się zgadzała z nim, ze sposobem prowadzenia zdań, kolejnych części, a co najważniejsze, że będę go broniła, i będę czuła powinność bronienia tej wartości perfekcyjnej, jaką jest ludzkie życie. Życie to podróż, elementarna, gdzie trzeba się wiele uczyć, a le uczyć z różnych rzeczy i z wielu źródeł. A jeśli już wiesz, to zamilcz swoją wiedzę, zrób powtórkę ze świata, i pamiętaj: codziennie odnawiaj spojrzenie!
 

 

Dawno nie miałam takiego poranka.Obudziłam się z myślą, że chce mi się biegać.

Środek zimy, a tu taka potrzeba, potrzeba wolności, naturalności, zdjęcia z siebie sztywnego uniformu.

Nie biegałam, ale wyszłam na bardzo dynamiczny spacer, po którym jest mi świetnie. O to chodziło!

I poczułam się wolna, nieskrępowana, pełna życia, pełna energii i szczęścia.

Później *śniadanie*

Ostatnio polubiłam tofu i sezam. I wyszła sałatka.

*kostka tofu naturalnego*, trochę *zielonego ogórka*, łyżka *sezamu*, kilka *orzechów włoskich*, *kiełki rzodkiewki* + sos (*olej z pestek winogron*, *sos sojowy*, *pieprz cayenne*, *curry*, *papryka słodka* )

A przed Sylwestrowym sprzątaniem - zielona herbata

*Codzienność jest tak piękna, cieszmy się nią!*

Życzę Wam, moi Kochani, byście w roku 2013 mieli w sobie dużo energii do zmian, do pracy nad sobą, do nawiązywania fajnych relacji z ludźmi, do spełniania marzeń. Bo podstawowym pytaniem nie jest to *czy* można coś zrobić, ale *jak* można to zrobić.

Moje Kochane, dziękuję Wam za inspiracje, jakich dostarczacie mi codziennie, za dobrą energię i uśmiech. Tak za uśmiech, bo obserwując Wasze wpisy towarzyszy mi uśmiech. Dziękuję!




*A może spotkamy się przy herbacie?*

Pytam serio, może ktoś chciałby wybrać się w podróż do Torunia, albo zaproponuje podróż w inną stronę?
  • awatar LadyChatNoir: Jakbym była kiedyś w Toruniu to na pewno przypomnę Ci o tym zaproszeniu :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Spotkali się *raz* w kawiarni

Elegancka Ona, a on dres.
Elegancki On , ona nie.
Ona dama, a on cham.
On dżentelmen, ona feministka.
Ona uśmiechnięta, a on gbur.
On uśmiechnięty, smutna ona.

Czegoś zabrakło, więc pożegnali się.

Ona została, chciała odpocząć.

On zapomniał parasola, wrócił się.

Zobaczył Ją



Serce mu mocno zabiło, więc przysiadł, chwycił za gazetę. Lecz nie czytał, myślał o Niej.

Spojrzała na Niego,uśmiechnęła się szczerze, wszak elegancki On trzymał gazetę do góry nogami.

Zobaczył uśmiech, odwzajemnił tegoż i powędrował do Jej stolika.

-Dzień dobry, Pani, czy mogę?
- Ależ proszę, będzie mi raźniej.

Rozmawiali, śmiali się, milczeli, znowu się śmiali, aż powstało *jedno*


Elegancki On, Elegancka Ona,
Dżentelmen On, Dama Ona
Uśmiechnięty On, Ona też.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

uzbierać kolekcję...




a może to ona nie ogoliła nóg?
  • awatar LadyChatNoir: O nie! taka torebunia u faceta to zdecydowanie przesada! :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›